Kremowy duet idealny ♥



Moja mazidłowa mania to też kremy do rąk i stóp! Mam na ich punkcie małego fioła. ;)
Na lipcowym spotkaniu blogerek dostałam kilka kosmetyków Tołpy, w tym te oto kremy. Pokochałam je od pierwszego użycia! Jeden jest do rąk a drugi do stóp. Używam ich ciągle, a jak mi się skończą to kupię następne. Wzbudziłam Waszą ciekawość? :D

Oba kremy należą do naturalnej serii botanic. Nie znajdziemy w nich alergenów, sztucznych barwników, silikonów ani parabenów i oleju parafinowego. Za to mamy naturalny kolor, opakowanie poddawane recyklingowi, fizjologiczne pH i co najważniejsze - roślinne (botaniczne) składniki aktywne.

Amarantus



Nazwa: Nawilżający krem nektar do rąk
Dostępność: drogerie (np. Hebe), strona producenta
Koszt: 13,99 zł/75 ml
Konsystencja: lekka, ale przy tym treściwa, szybko się wchłania
Zapach: piękny, trochę słodkawy, utrzymuję się przez jakiś czas
Ogólna ocena: jeden z moich ulubionych kremów do rąk! ♥

Bardzo podobają mi się opisy produktów Tołpy:
"Wyobraź sobie, że istnieje roślina, która ma w sobie tyle energii, że musi się nią dzielić. I wszystko pod jej wpływem staje się aksamitne, dobrze nawilżone i pełne blasku. Cały amarantus." Od razu się człowiek uśmiecha! :D

Ten krem ma tak naprawdę same plusy: lekka konsystencja, intensywne nawilżenie, szybko się wchłania, pięknie pachnie... Do tego wystarczy go naprawdę niewiele, żeby pokryć całe dłonie. Ilość jak na zdjęciu w zupełności wystarczy. Skóra po użyciu jest miękka i delikatna. Jedynym minusem może być to, że mniej więcej po zużyciu 3/4 tubki trzeba mocno ścisnąć, żeby wydobyć produkt.


Czarna Róża



Nazwa: Regenerujący krem-kokon do stóp
Dostępność: drogerie (np. Hebe), strona producenta
Koszt: 13,99 zł/75 ml
Konsystencja: w tym kremie jest już cięższa i dużo treściwsza.
Zapach: słodki, ale w bardzo dobry i apetyczny sposób, kojarzy mi się nieco z... bananami? :D
Ogólna ocena: otula niczym jedwabny kokon, świetnie nawilża i wygładza.

Tym razem producent również stworzył świetny opis:
"Wyobraź sobie różę o tak głębokim kolorze, że aż staje się czarna. Ta czerń staje się aksamitna. Ten aksamit – przyłożony do skóry – pozwala jej rozkwitnąć. Odżywia ją i regeneruje" Nie macie ochoty od razu wypróbować wszystkiego z tą różą na opakowaniu? :)

Uwielbiam stosować ten krem na noc, czasem z rozpędu oprócz stóp wysmaruje nim też dłonie. ;) Tak jak w przypadku Amarantusa, wystarczy użyć odrobiny. Opuszcza tubkę łatwiej niż jego brat do rąk. :)
Faktycznie oblepia skórę niczym kokon, ale w bardzo przyjemny sposób - jak delikatny, jedwabny materiał, który ledwo czujemy na naszym ciele. Skóra od razu staje się bardzo gładka i przyjemna w dotyku, ale "kokon" pozostaje na niej nawet do rana! Mi to jednak nie przeszkadza, ponieważ znika po porannym myciu, a stopy są cudownie miękkie. :)


Oba kremy bardzo dobrze się sprawuję - amarantusa używam na dzień, za to czarnej róży na noc. Stały się moim ulubionym kremowym duetem. Bardzo je polecam, tym bardziej że nie są zbyt drogie jak na tak przyjemne mazidełka. ;)
Jeszcze pokażę Wam dla porównania konsystencję obu kremów:


A jakie kremy Wy lubicie najbardziej? :) Macie swoich stałych ulubieńców czy raczej lubicie eksperymentować?



12 komentarzy

  1. Ja uwielbiam krem do rąk z Paloma Hand SPA-o zapachu kwiatów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten krem do rąk - fajny jest )

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zazwyczaj kupuję różne kremy, lubię różnorodność zapachów ;)
    A te są całkiem ciekawą propozycją - jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zainteresowałaś mnie bardzo, szukam akurat czegoś dobrego do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pierwszy raz widzę te kremy, ja obecnie używam kakaowego kremu z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba się skuszę na ten krem do rąk. Akurat poszukuję czegoś dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. może się skusze kiedyś na ten do stóp :) moim ulubieńcem jest krem do stóp z kwasami AHA z Avonu (chociaż ostatnio zmienili nazwę, więc nie wiem czy skład też) oraz krem do stóp z mocznikiem Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam Czarną Różę - fajny jest, chociaż długo musiałam się przyzwyczajać do zapachu

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście jestem zainteresowana marką Tołpa (a najbardziej chyba mgiełką do twarzy z białych kwiatów bodajże - mam gdzieś zapisaną dokładną nazwę), ale kremami do stóp i rąk też bym nie pogardziła ;) na razie jednak sukcesywnie zużywam zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używałam ich ale jak zubożeją mi zapasy kremów o rąk to się za nimi rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam tych produktów, ale z serii botanic amarantus mam nawilżające mleczko-nektar i spisuje się nieźle. Podoba mi się też jego zapach. Odnośnie kremów do rąk, to moim ulubieńcem jest krem z Anidy z woskiem pszczelim.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, chętnie odpowiem na każde pytanie.
Proszę, nie spamujcie. :)

Back to Top