Hello Marshmallow VS... Hello Marshmallow?!

Byłam wczoraj na chwilę w arkadii i wpadłam do Douglasa, zobaczyć co tam słychać w szafie Essence. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy podniosłam jeden z fioletowych lakierów i przeczytałam jego nazwę...


149 Hello Marshmallow! Stojący zaraz obok drugiego, zupełnie innego lakieru o tej samej nazwie.

Nazwa: Essensce 149 Hello Marshmallow
Dostępność: Hebe, Douglas, Natura
Koszt: 6,99 zł/8 ml
Pędzelek: szeroki i płaski, a do tego wycięty na okrągło - takie lubię!
Krycie: 2 warstwy wystarczą w obu.
Schnięcie: cała seria ma bardzo dobre, aż się w pewnym momencie zdziwiłam, że już mam suche paznokcie. ;)
Zmywanie: jest lekki opór, żaden nie brudzi skórek.
Ogólna ocena: zupełnie inne lakiery - ta sama nazwa. Ale oba świetne! :)


     Na początku nie byłam pewna, czy wg brać ten lakier - jakoś nie powalił mnie na początku. ;) Ale powiedziałam o tym mojemu D., który dzielnie stał obok i czekał, aż się zdecyduje. Odparł, że mam brać natychmiast i się nawet nie zastanawiać, przecież muszę o tym opowiedzieć na blogu! ;D Więc wzięłam jeszcze jeden (różowiutki free hugs) i grzecznie poszłam do kasy. No bo przecież jak mi każą to muszę brać... ;))
     Ogólnie rzecz biorąc - lakiery są zupełnie inne - co zresztą widać na załączonych zdjęciach. ;P Nasuwa się więc pytanie: dlaczego? Essensce stwierdził że skończyły im się pomysły na nazwy? Numerki im się kończą? Nie rozumiem. O.O
     Zaznaczam też, że mój egzemplarz nie był jedyny - za nim stało jeszcze z 5, natomiast z poprzedniej wersji była chyba tylko jedna buteleczka. Ciekawa jestem, czy zupełnie ją wycofają? Szkoda by było!
    To trochę jeszcze o nich opowiem (jestem w trakcie pisania referatu z ekologii więc jakoś mam lekką rękę do stukania w klawisze klawiatury... ;) ), a potem zapraszam na zdjęcia. No, chyba że ktoś nie czyta moich wypocin, to już pewnie dawno wszystko obejrzał i sobie poszedł. ;D (Dziękuję wszystkim, którzy dobrnęli aż tutaj, jesteście super!)
     Poprzednia wersja Hello Marshmallow (nie wiem, czy może nie było czegoś wcześniej, dlatego nie mówię "pierwsza") to uroczy, pastelowy fiolet - jak dla mnie idealny! Do tego ten delikatny, niebieski shimmer... Bardzo mi się podoba. :) I wydaje mi się, że nazwa bardziej do niego pasuje.
     Natomiast lakier który wczoraj odkryłam jest zupełnie inny! Tak jak poprzedni to uroczy, delikatny romantyk, tak ten - imprezowicz, ale raczej spokojny. ;) Co do wykończenia nie jestem pewna (nigdy nie byłam w tym dobra ;P), ale nieoceniona Diunay przyszła mi z pomocą - stwierdziła, że to metalic. ^^ Lakier ma w sobie masę różowo-fioletowego shimmeru, a do tego lśni się naprawdę pięknie! Takiego jeszcze nie miałam. ;) Tak mi się spodobał, że po zmyciu porównania od razu trafił na wszystkie paznokcie. :)
     Podsumowując, oba są naprawdę warte zakupu - ale jeśli jeszcze nie macie poprzedniej wersji to się śpieszcie - a co jak wycofają?
    A wy coś wiecie o tym nowym Hello Marshmallow? Widziałyście? Słyszałyście? :) No i najważniejsze - który bardziej się Wam podoba? ;)










I jeszcze trochę prywaty - do końca miesiąca mam ok 10 zaliczeń, kolosów, referatów i prezentacji. A potem sesja. Niby 3 egzaminy, ale duże. Więc nie gniewajcie się, jak nie będzie mnie zbyt często - wracam z pełną siłą w lutym! ;D

 photo podpis.png

14 komentarzy

  1. Lakiery kompletnie różne, hmm dziwie to essence robi, jakby nie mieli już pomysłów na nazwy :D Co do czasu schnięcia który głównie mnie zadziwił, poszło im nieźle, mimo wszystko ja od dawna trzymam się z dala od ich lakierów i postanowienia nie zmieniam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ten jasniejszy zdecydowanie mi sie podoba bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę, ale wtopa :D Mi się bardziej ten metalic podoba... Ale to dlatego, że nie lubię pasteli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprzednia wersja o wiele bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale dziwnie, może wycofują jeden, ale chociażby się mogli trochę postarać i zmienić nazwę. Mnie się podoba ten pierwszy pastelowy i do niego nazwa super pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ich lakiery! Mają nie tylko niezwykle szeroką gamę kolorystyczną (i efekciarską również - sprawdzałaś już kiedyś piaskowe? Ja zakochałam się w nich od razu :)), ale i 'rozpłaszczone' pędzelki - bardzo ułatwiają nakładanie emalii. Jedynym minusem jest to, że stojąc pod półką Essence, nigdy nie wiem, na który lakier się zdecydować :)
    Pozdrawiam i zostaję na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne kolory, bardzo lubię lakiery z essence ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe znalezisko ;) fajnie, że o nich napisałaś, oba kolory bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oba kolorki są bardzo ładne :) Muszę w końcu uzupełnić swoją kolekcję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ostatnio gdzieś czytałam jak jedna z blogerek również trafiła (też essence) na nazwę lakieru który posiada a okazał się całkiem inny w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kurde, ale jajca :D są zupełnie różne! bardziej podoba mi się krem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kojarzę tylko wersję kremową (z szafy Essence, bo to trochę nie mój kolor :-P). Metalik jest zdecydowanie ładniejszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. A to ciekawostka!
    Może Essence chwilowo nie miało weny na nową nazwę, myśleli że nikt się nie połapie ;)
    Krem podoba mi się zdecydowanie bardziej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, chętnie odpowiem na każde pytanie.
Proszę, nie spamujcie. :)

Back to Top